Oto druga część historii o Meg, jej przyjaciołach, "przypadkowym" sąsiedzie i innych. W tej części dowiemy się, między innymi, że zasypianie to jakaś choroba.Więcej nie zdradzimy^^.
Analizowały: Diablica i Narkomanka Powiadam Wam-czytajcie i indżojcie.
Rano obudził mnie budzik. Chcąc, nie chcąc wstać musiałam. Poszłam więc szybko do łazienki, wyprostowałam włosy i podkreśliłam kredką oczy. podkreślone oczy kredką - są. Dodałam jeszcze błyszczyk i poszłam zanurzyć się w mojej szafie.
Najpierw wodne łóżko -jacht- teraz nurkowanie w szafie, lepiej niech się zapisze na pływanie rekreacyjne ale w basenie!
Mało się nie utopiłam zanurzając się w mojej szafie.
Włożyłam na siebie fioletowe rurki,[Takie?] szarą bluzkę w kolorowe gwiazdki i szare trampki. Byłam już gotowa, więc zeszłam na dół.
Tak! Jest! Drodzy czytelnicy boCHaterka zeszła na dół!...jak w każdym opku*ziewa*
Zeszła na dół mieszkając na parterze - tylko MerySu tak umie.
Zeszła na dół mieszkając na parterze - tylko MerySu tak umie.
Na lodówce wisiała karteczka:
" Pojechałam na zakupy, a tata do pracy.
Śniadanie masz na srole i nie zapomnij,
że dzisiaj jest twój pierwszy dzień w tej szkole! "
" Pojechałam na zakupy, a tata do pracy.
Śniadanie masz na srole i nie zapomnij,
że dzisiaj jest twój pierwszy dzień w tej szkole! "
Srole? Postawili jej śniadanie w toalecie O.o Fu!
- Tak, to mi poprawiło humor[zapewne] - powiedziałam sama do siebie z ironią.
nie dziwię się
Zjadłam śniadanie z WuCe-tu = mniam
wzięłam torbę i ipoda od ,którego jest uzależniona
i ruszyłam do szkoły. Włożyłam słuchawki w uszy i słuchałam muzyki idąc jak najwolniej
na pewno się nie spóźni
Gdy doszłam na miejsce, okazało się, że jest już 8:20!
"- Pierwszy dzień w nowej szkole i spóźnienie.. wręcz idealnie!" - pomyślałam.
- Tak, to mi poprawiło humor[zapewne] - powiedziałam sama do siebie z ironią.
nie dziwię się
Zjadłam śniadanie z WuCe-tu = mniam
wzięłam torbę i ipoda od ,którego jest uzależniona
i ruszyłam do szkoły. Włożyłam słuchawki w uszy i słuchałam muzyki idąc jak najwolniej
na pewno się nie spóźni
Gdy doszłam na miejsce, okazało się, że jest już 8:20!
"- Pierwszy dzień w nowej szkole i spóźnienie.. wręcz idealnie!" - pomyślałam.
Trzeba było iść szybciej.
Wbiegłam szybko do klasy, w której prawdopodobnie miałam godz. wych. Nauczycielka przywitała mnie ciepłym uśmiechem, a ja z niechęcią go odwzajemniłam.
- Poznajcie nową koleżankę. - zwróciła się do klasy - i bądźcie dla niej mili!
Zbadałam klasę wzrokiem.. wydawali się być normalni. Przewróciłam oczami, a one powędrowały na ostatnią ławkę, w której siedział Justin Bieber!!
- " Bosko! Bd chodziła do kl z JB" - pomyślałam
Wbiegłam szybko do klasy, w której prawdopodobnie miałam godz. wych. Nauczycielka przywitała mnie ciepłym uśmiechem, a ja z niechęcią go odwzajemniłam.
- Poznajcie nową koleżankę. - zwróciła się do klasy - i bądźcie dla niej mili!
Zbadałam klasę wzrokiem.. wydawali się być normalni. Przewróciłam oczami, a one powędrowały na ostatnią ławkę, w której siedział Justin Bieber!!
- " Bosko! Bd chodziła do kl z JB" - pomyślałam
Bd/kl/JB-każdy pisze skrótami przy czym każdy mało co rozumie-by Diablica
- Megan, zajmij proszę miejsce obok Caitlin - powiedziała nauczycielka i wskazała mi ławkę przed Bieberem, w której siedziała.. ładna dziewczyna (xD).
Gustuje w dziewczynach lecz jest zauroczona w nie jakim JB. - biseksualizm
- Megan, zajmij proszę miejsce obok Caitlin - powiedziała nauczycielka i wskazała mi ławkę przed Bieberem, w której siedziała.. ładna dziewczyna (xD).
Gustuje w dziewczynach lecz jest zauroczona w nie jakim JB. - biseksualizm
Śmieszyło ją to, że była ładna?
- OK. - rzuciłam cicho i poszłam na miejsce.
- Hej! - powiedziała, po czym uśmiechnęła się ciepło - Jestem Caitlin.
- Cześć, ja Meg, co już wiesz - odwzajemniłam uśmiech i usiadłam obok Cait.
Lekcja minęła szybko. Zadzwonił oczekiwany dzwonek. Była teraz przerwa na lunch.
- OK. - rzuciłam cicho i poszłam na miejsce.
- Hej! - powiedziała, po czym uśmiechnęła się ciepło - Jestem Caitlin.
- Cześć, ja Meg, co już wiesz - odwzajemniłam uśmiech i usiadłam obok Cait.
Lekcja minęła szybko. Zadzwonił oczekiwany dzwonek. Była teraz przerwa na lunch.
W Polsce jest to przerwa śniadaniowa. Sądząc po tym,że aŁtoreczka napisała lunch zakładam,że w Polsce nie jesteśmy.
Caitlin pokazała mi szkołę i mniej więcej przedstawiła wszystkich uczniów z naszej kl, którzy zasypywali mnie komplementami. Wydawała się być fajna (Cait), ale miała jedną wadę .... myślała, że jest najlepsza.
Przerwa szybko nam minęła. Później była matma (aff :f)[chodzi ci o TO ], a następnie godzina wolna.
Uczniowie w Kraju-Którego-Nazwy-Nam-Nie-Podano mają okienka O.O
w Polsce też tak jest ale to się nie nazywa godzina wolna tylko ucieczka z lekcji albo wagary .
Poszłam z Caitlin na boisko i usiadłyśmy na ławce w cieniu. Opowiedziała mi o sobie, jej bracie Christianie i o przyjaźni z JB. Ja również opowiedziałam jej o mnie. Bardzo ją polubiłam. Nie zaprzeczę nawet, że zostałyśmy przyjaciółkami
Przerwa szybko nam minęła. Później była matma (aff :f)[chodzi ci o TO ], a następnie godzina wolna.
Uczniowie w Kraju-Którego-Nazwy-Nam-Nie-Podano mają okienka O.O
w Polsce też tak jest ale to się nie nazywa godzina wolna tylko ucieczka z lekcji albo wagary .
Poszłam z Caitlin na boisko i usiadłyśmy na ławce w cieniu. Opowiedziała mi o sobie, jej bracie Christianie i o przyjaźni z JB. Ja również opowiedziałam jej o mnie. Bardzo ją polubiłam. Nie zaprzeczę nawet, że zostałyśmy przyjaciółkami
Przyjaźń w pięć minut.
. Była bardzo podobna do mnie.. lubiła to co ja i wgl miała podobny charakter. "
- " Jednak nie zastąpi Carmen!" - pomyślałam sb.
- " Jednak nie zastąpi Carmen!" - pomyślałam sb.
Za nią myśli sb.
Przegadałyśmy z Cait całą godzinę. Trzeba było biec na lekcję. Tak też zrobiłyśmy.. Dotarłyśmy pod kl, ale tam nikogo nie było.
reszta kl. postanowiła ,że nie bd lecieć w chuja i też zrobią sobie godzinę wolnego czyli kl poszła na wagary. Po chwili przyszedł Christian.
- Ej, co wy tu robicie? chcecie wpierdol ?Nie wiecie, że nasza klasa jest zwolniona
raczej zablokowana na komputerach szkolnych na wszystkich lekcjach
z wszystkich lekcji??
Idziemy do domu!
ciota, wrócił po nie by nie 'nafrajerowały' na resztę klasy.
krzyknął i wyszczerzył zęby.
lizus
- Super! - odpowiedziałyśmy jednocześnie z Cait, po czym wybuchłyśmy śmiechem.
jak bomba atomowa
I powstał grzyb po wybuchowy
- A tak wgl.. jestem Christian Beadles Junior.
Senior Debil III
powiedział kłaniając się
Przed Mary Sue każdy pada plackiem.
- A ja Meg - fuknęłam patrząc na niego dziwnie, a zarazem wyszczerzając ząbki.
- Nie popisuj się pajacu! - powiedziała Caitlin i szturchnęła go łokciem.
Chris wystawił jej język, ale tego nie zauważyła, bo byłyśmy już poza szkołą,
Caitlin nie zauważyła ale MEG tak. Stojąc tyłem!
były poza szkołą ale oczy 'Meg' zostały w niej i patrzyły się na 'Chrisa'.
To wszystko wyjaśnia^^
a mianowicie przed drzwiami wejściowymi.
były poza szkołą jednocześnie będąc przed głównymi drzwiami od szkoły ...
No wiesz skoro oczy Meg zostały w szkole to może przed wejściem też coś zostawiła.
Ruszyłyśmy więc w stronę domu. Cait mieszkała 6 domów wcześniej ode mnie więc resztę drogi musiałam przebyć sama.
z iPodem
Pożegnałam się z nią i ruszyłam. Gdy tak szłam, na przystanku zobaczyłam Biebera. Siedział na ławce i uśmiechał się do mnie, a ja czułam jak odpływam ...
Przegadałyśmy z Cait całą godzinę. Trzeba było biec na lekcję. Tak też zrobiłyśmy.. Dotarłyśmy pod kl, ale tam nikogo nie było.
reszta kl. postanowiła ,że nie bd lecieć w chuja i też zrobią sobie godzinę wolnego czyli kl poszła na wagary. Po chwili przyszedł Christian.
- Ej, co wy tu robicie? chcecie wpierdol ?Nie wiecie, że nasza klasa jest zwolniona
raczej zablokowana na komputerach szkolnych na wszystkich lekcjach
z wszystkich lekcji??
Idziemy do domu!
ciota, wrócił po nie by nie 'nafrajerowały' na resztę klasy.
krzyknął i wyszczerzył zęby.
lizus
- Super! - odpowiedziałyśmy jednocześnie z Cait, po czym wybuchłyśmy śmiechem.
jak bomba atomowa
I powstał grzyb po wybuchowy
- A tak wgl.. jestem Christian Beadles Junior.
Senior Debil III
powiedział kłaniając się
Przed Mary Sue każdy pada plackiem.
- A ja Meg - fuknęłam patrząc na niego dziwnie, a zarazem wyszczerzając ząbki.
- Nie popisuj się pajacu! - powiedziała Caitlin i szturchnęła go łokciem.
Chris wystawił jej język, ale tego nie zauważyła, bo byłyśmy już poza szkołą,
Caitlin nie zauważyła ale MEG tak. Stojąc tyłem!
były poza szkołą ale oczy 'Meg' zostały w niej i patrzyły się na 'Chrisa'.
To wszystko wyjaśnia^^
a mianowicie przed drzwiami wejściowymi.
były poza szkołą jednocześnie będąc przed głównymi drzwiami od szkoły ...
No wiesz skoro oczy Meg zostały w szkole to może przed wejściem też coś zostawiła.
Ruszyłyśmy więc w stronę domu. Cait mieszkała 6 domów wcześniej ode mnie więc resztę drogi musiałam przebyć sama.
z iPodem
Pożegnałam się z nią i ruszyłam. Gdy tak szłam, na przystanku zobaczyłam Biebera. Siedział na ławce i uśmiechał się do mnie, a ja czułam jak odpływam ...
gondolą w stronę domu
Siedział na przystanku bo przecież chodzą do jednej klasy i mieszkają obok siebie.
Co z tego,że nasza boCHaterka przyszła na piechte.
______________________________
Po chwili ocknęłam się, otworzyłam oczy i zobaczyłam go stojącego przede mną.
- Chciałbym z tobą pogadać - powiedział tym swoim słodkim głosikiem.
typowy gangster amator
- taaaaaak... o czym ?
- Bo wiesz... [ujebałaś mi prawego buta podczas upadku (przy mdleniu) i] Wydaje mi się, że my się skądś znamy..
Aha. Czyli dziewczyna zemdlała, a on się wypytuje o jakieś pierdoły?
Ujebane buty to nie pierdoła ;p- Tak? To ciekawe, bo mi nie - powiedziałam, po czym ugryzłam się w język - Ale jestem twoją wielką fanką! - rzuciłam [mu słowa prosto w twarz] chcąc ratować sytuację.
- Tak, jak większość dziewczyn... [nic dziwnego to aŁtoreczka sŁitUwka] No nic.. Może się pomyliłem, ale wyglądasz mi znajomo..
pewnie zobaczył jej nagie zdjęcia na Nk albo Facebooku
Nawet jak ktoś nieznajomy powie mi cześć to mu odpowiem. Przecież znam go z widzenia^^
uśmiechnął się i odszedł, bo zadzwonił jego tel.
______________________________
Po chwili ocknęłam się, otworzyłam oczy i zobaczyłam go stojącego przede mną.
- Chciałbym z tobą pogadać - powiedział tym swoim słodkim głosikiem.
typowy gangster amator
- taaaaaak... o czym ?
- Bo wiesz... [ujebałaś mi prawego buta podczas upadku (przy mdleniu) i] Wydaje mi się, że my się skądś znamy..
Aha. Czyli dziewczyna zemdlała, a on się wypytuje o jakieś pierdoły?
Ujebane buty to nie pierdoła ;p- Tak? To ciekawe, bo mi nie - powiedziałam, po czym ugryzłam się w język - Ale jestem twoją wielką fanką! - rzuciłam [mu słowa prosto w twarz] chcąc ratować sytuację.
- Tak, jak większość dziewczyn... [nic dziwnego to aŁtoreczka sŁitUwka] No nic.. Może się pomyliłem, ale wyglądasz mi znajomo..
pewnie zobaczył jej nagie zdjęcia na Nk albo Facebooku
Nawet jak ktoś nieznajomy powie mi cześć to mu odpowiem. Przecież znam go z widzenia^^
uśmiechnął się i odszedł, bo zadzwonił jego tel.
Weszłam do domu i rzuciłam tylko krótkie "Już jestem!", po czym poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na parapecie, włączyłam ipoda
monotonny, rytuał aŁtoreczki
i gapiąc się w okno pokoju Justina myślałam nad jego słowami.. "My się chyba skądś znamy". Myślałam tak dłuższą chwilę, próbując znaleźć jakieś logiczne wyjaśnienie, być może jego pomyłki. Moje rozmyślania przerwała mama.
- Kochanie, możemy pogadać?
- Tak jasne, wcale nie przeszkadzasz - powiedziałam z aronią.
Aronią !!
Nie wiem dlaczego,ale po przeczytaniu tego zdania mam ochotę na herbatę.
- Ech... Na początku chciałabym zapytać jak było w szkole?
- Spox. [Spox] Poznałam fajną dziewczynę i już się zaprzyjaźniłyśmy! I chodze do klasy z JB! - uśmiechnęłam się.
- To świetnie, ale mam dla Ciebie wiadomość, która może Ci zepsuć humor, a mianowicie.. Rodzice Davida mieli wypadek..
- Co?! - przerwałam jej 'podrywając się na równe nogi'.
podrywała swoje nogi ?!
- Co im jest?!
są takie piękne ,zgrabne - jak żabie udka
Jak to kiedyś ktoś powiedział:"Miała długie,blond,kręcone...nogi"
- Daj mi dokończyć .. ! Mieli go jak jechali do Kanady. Są teraz w szpitalu, razem z Davidem.
- Żyją? - nie kurwa !
- Tak, [niestety] ale lekarz mówił, że są bardzo małe szanse..
- OMG! [w końcu o jedną rodzinę debili mniej] - czułam jak po policzku spływają mi łzy.
Usiadłam na parapecie, włączyłam ipoda
monotonny, rytuał aŁtoreczki
i gapiąc się w okno pokoju Justina myślałam nad jego słowami.. "My się chyba skądś znamy". Myślałam tak dłuższą chwilę, próbując znaleźć jakieś logiczne wyjaśnienie, być może jego pomyłki. Moje rozmyślania przerwała mama.
- Kochanie, możemy pogadać?
- Tak jasne, wcale nie przeszkadzasz - powiedziałam z aronią.
Aronią !!
Nie wiem dlaczego,ale po przeczytaniu tego zdania mam ochotę na herbatę.
- Ech... Na początku chciałabym zapytać jak było w szkole?
- Spox. [Spox] Poznałam fajną dziewczynę i już się zaprzyjaźniłyśmy! I chodze do klasy z JB! - uśmiechnęłam się.
- To świetnie, ale mam dla Ciebie wiadomość, która może Ci zepsuć humor, a mianowicie.. Rodzice Davida mieli wypadek..
- Co?! - przerwałam jej 'podrywając się na równe nogi'.
podrywała swoje nogi ?!
- Co im jest?!
są takie piękne ,zgrabne - jak żabie udka
Jak to kiedyś ktoś powiedział:"Miała długie,blond,kręcone...nogi"
- Daj mi dokończyć .. ! Mieli go jak jechali do Kanady. Są teraz w szpitalu, razem z Davidem.
- Żyją? - nie kurwa !
- Tak, [niestety] ale lekarz mówił, że są bardzo małe szanse..
- OMG! [w końcu o jedną rodzinę debili mniej] - czułam jak po policzku spływają mi łzy.
Ja to bym krzyknęła coś bardziej w stylu "To niemożliwe",szczególnie do tej łzy.
'OMG' typowa reakcja sŁituwki.
Rodzice Davida byli dla mnie jak rodzina, jak ciocia i wujek. A on? Jak rodzony brat..
- A David?! Co z nim?!
- Jest ok. Jest teraz tylko w szoku [w takiej gumie do żucia] z powodu swoich rodziców.
- Taa, to niedziwne ..
- Mh,[mech] i wiesz .. myślę, że jakby jego rodzice .. no wiesz.. to David zamieszka z nami. Nie ma nikogo innego, a on i jego rodzice są dla nas jak rodzina.
- Oh mamuś! - płacząc wtuliłam się w mame.
nie no wow. rozmawia z mamą ale wtula się w ojca ,który jest w pracy..
- Jutro [NIE] jedziemy do nich do szpitala - powiedziała i wyszła z pokoju.
foch
Rzuciłam się na łóżko i myślałam o Davidzie... W końcu zasnęłam.
a godzina to ,która była ? dobranocki jeszcze nie obejrzałaś "no helął panienko" tak się nie robi.
'OMG' typowa reakcja sŁituwki.
Rodzice Davida byli dla mnie jak rodzina, jak ciocia i wujek. A on? Jak rodzony brat..
- A David?! Co z nim?!
- Jest ok. Jest teraz tylko w szoku [w takiej gumie do żucia] z powodu swoich rodziców.
- Taa, to niedziwne ..
- Mh,[mech] i wiesz .. myślę, że jakby jego rodzice .. no wiesz.. to David zamieszka z nami. Nie ma nikogo innego, a on i jego rodzice są dla nas jak rodzina.
- Oh mamuś! - płacząc wtuliłam się w mame.
nie no wow. rozmawia z mamą ale wtula się w ojca ,który jest w pracy..
- Jutro [NIE] jedziemy do nich do szpitala - powiedziała i wyszła z pokoju.
foch
Rzuciłam się na łóżko i myślałam o Davidzie... W końcu zasnęłam.
a godzina to ,która była ? dobranocki jeszcze nie obejrzałaś "no helął panienko" tak się nie robi.
Czy boCHaterki to tylko zasypiają zaraz po rzuceniu się na łóżko?
...
Wstałam rano, było ok. 3.
3 to nie rano to jest jeszcze NOC !
...
Wstałam rano, było ok. 3.
3 to nie rano to jest jeszcze NOC !
Dla jednych rano to piąta dla innych 10,ale żeby wstać o trzeciej w NOCY i powiedzieć rano?*sprawdza godzinę*
Wiedziałam, że już nie zasnę więc umyłam się, poprawiłam włosy i makijaż.
Spała z tapetą na ryju ! ;o jakie to higieniczne..
Dzisiak[David czy Robert?]ubrałam się w czarne rurki, żółtą bluzkę i czarne trampki. Usiadłam na parapecie i zaczęłam pisać piosenkę i grałam ją na gitarze.
usiadła na parapecie - jest ! brakuje iPoda.
Zazwyczaj talenty swoich bohaterów opisuje się na początku,ale skoro wyszło tak w trakcie to może nie stracimy.
Siedziałam tak dobre 4 godziny. Odłożyłam gitarę i spojrzałam przez okno. Zobaczyłam Justina, który przez sowje oko patrzył się na mnie uśmiechając się słodko.
Sowie oko? On patrzy sowimi oczami. Znaczy się ma taki wyraz twarzy? + słodki uśmiech
Nagle usłyszałam głos mamy :
- Megi, chodź już! Jedziemy ..
- Ok
Poszłam więc do samochodu i odjechaliśmy. Nagle zadzwonił mój tel. Bała to Carmen.
Carmen się czegoś wystraszyła i tak odruchowo zadzwoniła do swojej psiapsiółki.
Co z tego ,że mieszka paręnaście km od niej i tak jej może pomóc w strasznej sytuacji - Taak? Niie!
- Hej Meg. Wiesz już co się stało?
jak powiesz to się dowiem -,-
- Tak, niestety.
- Ahm.. Co on teraz zrobii?
Dostrzegam rozmnażające się samogłoski.
Wzmożona płodność.
- Jak to? Nie rozumiem..
- No bo byłam tam dziś.. jego rodzice.. oni..
- No co?!
- Oni nie żyją! - wybuchła płaczem Carmen.
- Co?! To niemożliwe! A on??
- Jest ok,[raczej jest z nim w miarę dobrze ,jakoś się trzyma] ale jest okropnie załamany. Nie wiem co z nim dalej będzie.. - rozłączyła się.
kulturalna rozmowa rozłączyć się w połowie zdania.
Po 2 godzinach dotarliśmy do szpitala. Natychmiast pobiegłam do Davida.
- Hej - rzuciłam wchodząc do sali (Bo co miałam powiedzieć?)
Hmm,na przykład "Jak się czujesz?"
no może coś w stylu "nie martw się bd dobrze!" ? - Cześć Meg - powiedział cicho.
- David.. , tak mi przykro z powodu tego co się stało! Ale nie martw się, zamieszkasz u nas.
- Taa ..
- Nie cieszy Cię to?
rozdziera się ze skóry taki jest podekscytowany tą wiadomością nie widzisz !?
- Meg! Ty nic nie rozumiesz!!! Moi rodzice umarli i jak ja mam się cieszyć!? Ich tu nie ma, oni nie żyją!! - krzyczał płacząc.
- Tak.. Przykro mi, ale czasu nie cofniemy. Widocznie tak musiało być. Trzeba żyć dalej ..
Spała z tapetą na ryju ! ;o jakie to higieniczne..
Dzisiak[David czy Robert?]ubrałam się w czarne rurki, żółtą bluzkę i czarne trampki. Usiadłam na parapecie i zaczęłam pisać piosenkę i grałam ją na gitarze.
usiadła na parapecie - jest ! brakuje iPoda.
Zazwyczaj talenty swoich bohaterów opisuje się na początku,ale skoro wyszło tak w trakcie to może nie stracimy.
Siedziałam tak dobre 4 godziny. Odłożyłam gitarę i spojrzałam przez okno. Zobaczyłam Justina, który przez sowje oko patrzył się na mnie uśmiechając się słodko.
Sowie oko? On patrzy sowimi oczami. Znaczy się ma taki wyraz twarzy? + słodki uśmiech
Nagle usłyszałam głos mamy :
- Megi, chodź już! Jedziemy ..
- Ok
Poszłam więc do samochodu i odjechaliśmy. Nagle zadzwonił mój tel. Bała to Carmen.
Carmen się czegoś wystraszyła i tak odruchowo zadzwoniła do swojej psiapsiółki.
Co z tego ,że mieszka paręnaście km od niej i tak jej może pomóc w strasznej sytuacji - Taak? Niie!
- Hej Meg. Wiesz już co się stało?
jak powiesz to się dowiem -,-
- Tak, niestety.
- Ahm.. Co on teraz zrobii?
Dostrzegam rozmnażające się samogłoski.
Wzmożona płodność.
- Jak to? Nie rozumiem..
- No bo byłam tam dziś.. jego rodzice.. oni..
- No co?!
- Oni nie żyją! - wybuchła płaczem Carmen.
- Co?! To niemożliwe! A on??
- Jest ok,[raczej jest z nim w miarę dobrze ,jakoś się trzyma] ale jest okropnie załamany. Nie wiem co z nim dalej będzie.. - rozłączyła się.
kulturalna rozmowa rozłączyć się w połowie zdania.
Po 2 godzinach dotarliśmy do szpitala. Natychmiast pobiegłam do Davida.
- Hej - rzuciłam wchodząc do sali (Bo co miałam powiedzieć?)
Hmm,na przykład "Jak się czujesz?"
no może coś w stylu "nie martw się bd dobrze!" ? - Cześć Meg - powiedział cicho.
- David.. , tak mi przykro z powodu tego co się stało! Ale nie martw się, zamieszkasz u nas.
- Taa ..
- Nie cieszy Cię to?
rozdziera się ze skóry taki jest podekscytowany tą wiadomością nie widzisz !?
- Meg! Ty nic nie rozumiesz!!! Moi rodzice umarli i jak ja mam się cieszyć!? Ich tu nie ma, oni nie żyją!! - krzyczał płacząc.
- Tak.. Przykro mi, ale czasu nie cofniemy. Widocznie tak musiało być. Trzeba żyć dalej ..
~*~*~*~*~*~*~
Wróciłam w końcu do domu. Było już późno więc poszłam się umyć i błyskawicznie usnęłam.
*oczami Justina*
On patrzy inaczej
Leżałem na łóżku i myślałem o Megan. Miałem wrażenie, że ją skądś znałem.. Ale jak? Przecież ona jest nowa.. Podszedłem do mojej szafki i wyciągnąłem z niej duże pydełko.
*oczami Justina*
On patrzy inaczej
Leżałem na łóżku i myślałem o Megan. Miałem wrażenie, że ją skądś znałem.. Ale jak? Przecież ona jest nowa.. Podszedłem do mojej szafki i wyciągnąłem z niej duże pydełko.
z aktami wszystkich moich fanek z Nk i Facebooka.
Oto dowód na to,że na klawiaturze powinni umieścić jak najdalej od siebie "Y" i "U"
Wysypałem całą zawartość na łóżko. Mój wzrok pokierował się na pewne zdjęcie. Wziąłem je do ręki i oczom nie wieżyłem!
to była kolejna naga fotka Megan tym razem z pod prysznica.
On jakieś wieże ma na oczach? W źrenicach odbija mu się wieża.
- To ja i Meg! - powiedziałem sam do siebie.
Zdjęć było więcej, a na każdym MY. Powoli zaczynałem sobie wszystko przypominać "Przecież 6 lat temu ona tu mieszkała!" - pomyślałem.
- To ja i Meg! - powiedziałem sam do siebie.
Zdjęć było więcej, a na każdym MY. Powoli zaczynałem sobie wszystko przypominać "Przecież 6 lat temu ona tu mieszkała!" - pomyślałem.
Wiedziałam, że jej matka to coś kręci z tą przeprowadzką.
A tak w ogóle to ludzie przeprowadzają się głównie ze względu wad w ich mieszkaniu np.mały metraż...więc po kija tam wracali?
- Tak! Ja ją znam! 'Przyjaciółka z dzieciństwa ' .. - Powiem jej to jutro! Ciekawe czy mnie jeszcze pamięta.." - Tkwiło mi w głowie.
Usnąłem...
- Tak! Ja ją znam! 'Przyjaciółka z dzieciństwa ' .. - Powiem jej to jutro! Ciekawe czy mnie jeszcze pamięta.." - Tkwiło mi w głowie.
Usnąłem...
On też? O.o Ja bym poszła do lekarza gdybym tak niekontrolowanie zasypiała.
Rano obudził mnie budzik. Zerwałem się na równe nogi i zerknąłem na okno w jej pokoju. Jak zwykle rano siedziała na parapecie i słuchała muzyki.
przecież to jej rytuał to co tu się dziwić ?!
Ej jak ja codziennie słucham muzyki przy śniadaniu to źle?*wyrzuca wszystkie radioodbiorniki przez okno*
Ubrałem się szybko i wyszedłem z domu. Usiadłem na przystanku i czekałem na nią. Nie siedziałem tam zbyt długo, bo po chwili się zjawiła.
- Hej Megan! - rzuciłem kolejny co rzuca słowami w innych
- Cze.. Cześć Justin - uśmiechnęła się słodko.
- Emm.. Pamiętasz jak wczoraj mówiłem, że chyba Cię skądś znam?
- Tak.. Myślałam o tym, ale nie znalazłam żadniego logicznego wyjaśnienia.. a ty?
- Mh. Otóż przypomniało mi się coś .. dziwne .. Bo Meg, ty już kiedyś mieszkałaś w Kanadzie. Tu w tym domu - wskazałem na jej dom. - Później wprowadziła się tu taka blondynka, twoja kuzynka.
- Hę? - zrobiła dziwną minę.
- Bożż.. - wyjąłem zdj z plecaka i dałem jej.
Rano obudził mnie budzik. Zerwałem się na równe nogi i zerknąłem na okno w jej pokoju. Jak zwykle rano siedziała na parapecie i słuchała muzyki.
przecież to jej rytuał to co tu się dziwić ?!
Ej jak ja codziennie słucham muzyki przy śniadaniu to źle?*wyrzuca wszystkie radioodbiorniki przez okno*
Ubrałem się szybko i wyszedłem z domu. Usiadłem na przystanku i czekałem na nią. Nie siedziałem tam zbyt długo, bo po chwili się zjawiła.
- Hej Megan! - rzuciłem kolejny co rzuca słowami w innych
- Cze.. Cześć Justin - uśmiechnęła się słodko.
- Emm.. Pamiętasz jak wczoraj mówiłem, że chyba Cię skądś znam?
- Tak.. Myślałam o tym, ale nie znalazłam żadniego logicznego wyjaśnienia.. a ty?
- Mh. Otóż przypomniało mi się coś .. dziwne .. Bo Meg, ty już kiedyś mieszkałaś w Kanadzie. Tu w tym domu - wskazałem na jej dom. - Później wprowadziła się tu taka blondynka, twoja kuzynka.
- Hę? - zrobiła dziwną minę.
- Bożż.. - wyjąłem zdj z plecaka i dałem jej.
jebany antychryst
Tworzy nam się nowy odłam religii chrześcijańskiej?
- OMG! To ty .. To ty i ja!?
- Nom, pamiętasz to?
- Wiesz chyba n.. - zaczęła mówić, ale przerwała.
Wyglądała tak jakby coś jej światło w głowie.
- Tak! Pamiętam! Byłeś moim BF! Jeju.. jak ja mogłam zapomnieć.. xD
Całą drogę do szkoły przegadaliśmy o naszym dzieciństwie. Oboje przypomnieliśmy sobie wiele śmiesznych rzeczy. Mieliśmy z tego wszystkiego niezły ubaw..
no skoro były śmieszne to to jest oczywiste.
A ja mam przed oczami scenę jak Justinek śmieje się z tego jej nagiego zdjęcia.*wybucha niekontrolowanym śmiechem*
Zanim się zorientowaliśmy byliśmy już przed szkołą. Weszliśmy do klasy i rozpoczęła się lekcja. Całą matematykę przemyślałem o Megi. Ona była inna..
była antychrystem
Widziała we mnie normalnego chłopaka, a nie super gwiazdora jak większość dziewczyn. I to sprawiało , że tak bardzo ją lubiałem ..
- OMG! To ty .. To ty i ja!?
- Nom, pamiętasz to?
- Wiesz chyba n.. - zaczęła mówić, ale przerwała.
Wyglądała tak jakby coś jej światło w głowie.
- Tak! Pamiętam! Byłeś moim BF! Jeju.. jak ja mogłam zapomnieć.. xD
Całą drogę do szkoły przegadaliśmy o naszym dzieciństwie. Oboje przypomnieliśmy sobie wiele śmiesznych rzeczy. Mieliśmy z tego wszystkiego niezły ubaw..
no skoro były śmieszne to to jest oczywiste.
A ja mam przed oczami scenę jak Justinek śmieje się z tego jej nagiego zdjęcia.*wybucha niekontrolowanym śmiechem*
Zanim się zorientowaliśmy byliśmy już przed szkołą. Weszliśmy do klasy i rozpoczęła się lekcja. Całą matematykę przemyślałem o Megi. Ona była inna..
była antychrystem
Widziała we mnie normalnego chłopaka, a nie super gwiazdora jak większość dziewczyn. I to sprawiało , że tak bardzo ją lubiałem ..
Lubiałem patrzać na nioł gdyż była jak anioł.
*oczami Meg*
Całą matmę myslałam tylko o nim. Był inny niż myslałam.. Był "normalny". Udało mi się znaleźć w nim przyjaciela. Czułam, że jemu we mnie też. Świetnie się dogadywaliśmy... jak starzy przyjaciele. W końcu w pewnym sensie nimi byliśmy...
Lekcja dobiegła końca. Gdy wychodziłam z kl Justin złapał mnie za ręke i wlepił w nią jakąś karteczkę. Wyszczerzył zęby i poszedł. Ja ją otworzyłam. Pisało tam:
jeżeli już to BYŁO NAPISANE *face palm*
"Przyjdź za 5 min na boisko szkolne."
wpierdol Ci spuszczą i się skończy dzień dziecka, które nie pamięta swoich przyjaciół z dzieciństwa.*oczami Meg*
Całą matmę myslałam tylko o nim. Był inny niż myslałam.. Był "normalny". Udało mi się znaleźć w nim przyjaciela. Czułam, że jemu we mnie też. Świetnie się dogadywaliśmy... jak starzy przyjaciele. W końcu w pewnym sensie nimi byliśmy...
Lekcja dobiegła końca. Gdy wychodziłam z kl Justin złapał mnie za ręke i wlepił w nią jakąś karteczkę. Wyszczerzył zęby i poszedł. Ja ją otworzyłam. Pisało tam:
jeżeli już to BYŁO NAPISANE *face palm*
"Przyjdź za 5 min na boisko szkolne."
Dostaniesz od dziewczyn bo za pierwszym razem nie dostałaś.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i poszłam we wskazane miejsce. Nie było dzisiaj w szkole Cait i Chrisa więc mogliśmy być sami.
klasa liczy wiele osób ,a konkretniej 4.
Dotarłam na miejsce. Justin już tam był.
- Hej Megi.
- No hej. Co ode mnie chcesz ?? - gapiłam się w jego czekoladowe tęczówki.
Jagodowe źrenice,śmietankowe rogówki,a całość zespolona była cytrynowym ciałem szklistym.
- Pogadać - pokazał mi jęzor.
;p
Zapewne^^
- A, to spox.
Usiedliśmy na trawie w cieniu i gadaliśmy tak całą godzinę. Oczywiście o naszym dzieciństwie. Nagle Justin rzucił:
- Wiesz, że byłem w tobie po uszy zakochanyzakochany?
- Pogadać - pokazał mi jęzor.
;p
Zapewne^^
- A, to spox.
Usiedliśmy na trawie w cieniu i gadaliśmy tak całą godzinę. Oczywiście o naszym dzieciństwie. Nagle Justin rzucił:
- Wiesz, że byłem w tobie po uszy zakochanyzakochany?
jąkał się czy to taki 'tik nerwowy' ?
Musiał jej to powiedzieć dwa razy w jednym ciągu bo by do niej niedotarło.
Zatkało mnie. JB we mnie?!
- Ahm.. Ja w tobie też - poczerwieniałam - Minęło Ci ?
- Tak, a tobie? - zerkał na mnie nerwowo.
- Mh. - uśmiechnęłam się nieszczerze.
Zauważyłam, że jest trochę zdenerwowany, zmieniłam więc szybko temat.
- Od jak dawna przyjaźnisz się z Cait?
- Emm.. od 2 klasy - pokręcił twierdząco głową. - Jest świetną przyjaciółką, nie tylko dlatego, że nie piszczy na mój widok - zaśmialiśmy się oboje.
- Musi Ci być ciężko.. gdzi nie wyjdziesz tam tłum fanek... - przerwał mi
Zatkało mnie. JB we mnie?!
- Ahm.. Ja w tobie też - poczerwieniałam - Minęło Ci ?
- Tak, a tobie? - zerkał na mnie nerwowo.
- Mh. - uśmiechnęłam się nieszczerze.
Zauważyłam, że jest trochę zdenerwowany, zmieniłam więc szybko temat.
- Od jak dawna przyjaźnisz się z Cait?
- Emm.. od 2 klasy - pokręcił twierdząco głową. - Jest świetną przyjaciółką, nie tylko dlatego, że nie piszczy na mój widok - zaśmialiśmy się oboje.
- Musi Ci być ciężko.. gdzi nie wyjdziesz tam tłum fanek... - przerwał mi
Gdzi? Aha chodzi ci o gza!
- Przy tobie jestem bezpieczny - puścił do mnie oczko.
- Ah tak? - popatrzyłam w jego błyszczące oczy.
czekoladowe tęczówki ,jagodowe źrenice i śmietankowe rogówki.
Patrzyliśmy się tak na siebie dobrą chwilę [na dobre i na złe] i powoli nasze twarze się do siebie zbliżały. Już prawie doszło do pocałunku, kiedy nagle zadzwonił dzwonek.
- Em.. to ja już pójdę - powiedziałam speszona.
- Tak, ja też.
Wstaliśmy i poszliśmy w stronę klasy..
Najpierw mówią,że się kochają,później że im przeszło,potem mało się nie pocałowali.
- Przy tobie jestem bezpieczny - puścił do mnie oczko.
- Ah tak? - popatrzyłam w jego błyszczące oczy.
czekoladowe tęczówki ,jagodowe źrenice i śmietankowe rogówki.
Patrzyliśmy się tak na siebie dobrą chwilę [na dobre i na złe] i powoli nasze twarze się do siebie zbliżały. Już prawie doszło do pocałunku, kiedy nagle zadzwonił dzwonek.
- Em.. to ja już pójdę - powiedziałam speszona.
- Tak, ja też.
Wstaliśmy i poszliśmy w stronę klasy..
Najpierw mówią,że się kochają,później że im przeszło,potem mało się nie pocałowali.
Meg to była-ex-przyszła dziewczyna Biebera.
_______________________________________
Tak,oto smutny koniec Justinka Bieberka i jego byłej-ex-przyszłej prawdopodobnie dziewczyny Meg.
_______________________________________
Tak,oto smutny koniec Justinka Bieberka i jego byłej-ex-przyszłej prawdopodobnie dziewczyny Meg.
Kończą patrząca inaczej Diablica i mówiła milcząc Narkomanka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz